• Wpisów:418
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 22:03
  • Licznik odwiedzin:7 931 / 1769 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 

Nawet nie wiesz, jak to boli. Gdy dwie najważniejsze dla Ciebie osoby chcą zrobić wszystko żeby Cię zniszczyć. Dwie najważniejsze osoby w Twoim życiu, za które bez zastanowienia oddałbyś życie. Nie wiesz, jak to jest gdy codziennie czujesz totalny brak chęci do życia, i pustkę w sercu. W sumie nie czujesz, że nawet posiadasz serce. Po prostu wszystko w Tobie pęka. Potrzebujesz leku. A jedynym sposobem na pozbycie się bólu po tym co bliskie osoby Ci wyrządziły jest ŻYLETKA. Wachasz się, lecz nie na krótko. Przykładasz ją do skóry ręki, i przejeżdżasz nią delikatnie. Z twojej ręki zaczyna cieknąć stróżka krwi. Co czujesz? Ulgę. Prawda, ale to nie trwa długo, więc robisz to ponownie, i gdy brakuje Ci już miejsca na rękach, zaczynasz szukać jakiegolkowiek innego miejsca. I znajdujesz. Stopy, idealne miejsce prawda? Zaczynasz się nacinać po raz kolejny. Boli trochę bardziej niż zazwyczaj. Ale robisz to tylko dlatego że nie potrafisz znieść już tego, ile osób Cię zraniło. I tu już nie chodzi o te dwie osoby. Tu chodzi już dokładnie o wszystko. O wspomnienia które na nowo w Tobie odżywają i codziennie sprawiają Ci co raz to gorszy ból, powodując nałóg - żyletkę. Z czasem zaczynasz traktować ją jako przyjaciółkę. Jako najlepszą przyjaciółkę, ponieważ czujesz się samotny. Samotny bez osób które potrafiły zawsze sprawić aby twój dzień był lepszy. W pewnym momencie nie wytrzymujesz. Wybaczasz im. Wszystko, chociaż wiesz, że nie są tego warci. I znowu to samo. Znowu nie wytrzymujesz patrzenia na to jacy są szczęśliwi aż w końcu wybuchasz. Bierzesz tabletki, jedną, dwie, trzy, cztery. Całe opakowanie, za chwile drugie. I co? nic, nie poskutowało. Dlaczego? może dlatego że masz tak popierdolenie odporny organizm że nic nie będzie w stanie go zniszczyć. Siedzisz w kącie. Myślisz. Obok Ciebie leży żyletka. Na samą myśl o tych wszystkich pierdolonych wspomnieniach, bierzesz ją i znowu to robisz. Znowu siebie zawodzisz. A obiecałaś sobie że tego nie zrobisz. To chuj, nie potrafisz dotrzymać obietnicy. Jesteś zbyt wrażliwa, zbyt krucha i za szybko we wszystko się wczuwasz. Przez to cierpisz. Cierpisz podwójnie, i zastanawiasz się nad bez bolesną śmiercią. Ale to nie możliwe prawda? Nie istnieje coś takiego jak bez bolesna śmierć. Zatracasz się. Już nikt ani nic nie jest w stanie Ciebie uratować. Jedyną pomocą jest żyletka. Robisz nacięcia w każdym możliwym miejscu. Aż w końcu nie czujesz nic. Nie ma już tego pieprzonego bólu, tego wszystkiego. A wiesz co jest najlepsze? W tym właśnie momencie zdajesz sobie sprawę, że nie żyjesz. Że twoje powieki zamknęły się na wieczność, że nie ma już tego wszystkiego co wcześniej w tobie siedziało, że tak po prostu... Umarłaś.
  • awatar MYSZEK<3: Świetny blog, super wpis <3 Jestem pod wielkim wrażeniem
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
co Ty możesz o mnie wiedzieć ? nie wiesz jak wyglądam rano, tuż po obudzeniu się, i do czego jestem zdolna gdy ktoś mnie wtedy wkurwi. wiesz jakie jest moje drugie imię ? ile jestem w stanie zrobić dla przyjaciół? jaki jest mój ulubiony kolor? na której stronie łóżka lubię spać? przy jakim kawałku się rozpływam, a jaki wywołuje u mnie łzy? czy jadam śniadania? jaką kawe pijam? czy mieszam wódkę? jakie jest moje marzenie? o czym myślę przed snem? jak reaguję na niektórych ludzi? co kocham ? czego nienawidzę ? jakie mam poglądy na różne sprawy ? czy nadal chcę zostać psychologiem sądowym? od czego jestem uzależniona? jaką wodę piję ? co jadam na obiady? masz chociaż pojęcie ile łyżeczek cukru wsypuję do herbaty? no właśnie, gówno o mnie wiesz.
 

 
- wiesz.. z nami koniec. ( nie chcę Cię stracić. )
- i bardzo dobrze, miałam Cię już dosyć! ( proszę nie odchodź, potrzebuje Cię! )
- to świetnie, przynajmniej nie będziemy tęsknić. ( kurde, nie wyobrazam sobie życia bez Ciebie. )
- no i mam to w dupie. ( tęsknie za Tobą, nawet jak nie ma Cię przy mnie 5 min.. a teraz co? )
- i możesz usunąć mój numer. ( mam nadzieję, że jeszcze napiszesz. )
- zrobię to z przyjemnością. ( głupia.. przecież znam go na pamięć.. )
- chce żebyś wiedziała, że tak naprawdę nigdy Cię nie lubiłem. ( ale kochałem, kocham i będę kochał szalenie! )
- to u Ciebie tak jak u mnie? fajnie. ( kurwa mać! nikogo bardziej nie kochałam.. )
- pa. ( nie pozwól mi odejść. )
- cześć. ( nie odchodź.. )
 

 
Skłamałabym powiedziawszy że o nim nie myślę. Myślę. Czasami są takie dni kiedy jest w każdej godzinie, a takie godziny kiedy jest w każdej minucie. Ciągle zasypiam i budzę się z jego imieniem na moich ustach. Często łapie się również na tym, że wypatruje jego twarzy w ulicznym tłumie, ale wiem że to nie możliwe żebym ją w nim znalazła.Ale nie mogę się powstrzymać, to silniejsze ode mnie. Ciągle przyciskam twarz do brudnej szyby i moje oczy nadal są wilgotne kiedy ‘przypadkiem’ przejeżdżam obok miejsc gdzie spędzaliśmy razem czas. Najgorsze są drobiazgi, kiedy usłyszę piosenkę której słuchaliśmy, kiedy ktoś wymówi tytuł filmu o którym rozmawialiśmy. Kiedy poczuję zapach perfum, w które ubierałam się na nasze spotkania, kiedy gdzieś usłyszę jego imię. Ciągle bliskie i ukochane.
 

 
wiesz jak to jest, kiedy psuje Ci się dosłownie wszystko? masz świadomość, że nie jesteś niczemu winien, jednakże każdy próbuje Ci wmówić, że gdyby nie twoja duma i chamstwo, które zawsze jest mylone ze szczerością, wszystko byłoby okay. Masz tego dość, ale boisz stawić się czoła światu, boisz się, że gdy powiesz komukolwiek to, co leży Ci na sercu, to możesz wszystkich stracić. I wtedy nie będzie się liczyć, kto przyjaciel, a kto zwykły znajomy. Każdy odwróci się na pięcie i pójdzie w inną stronę, a wiesz dlaczego? Bo ludzie boją się prawdy, nie znoszą krytyki i mają niepoukładane we łbie. Jedynie mała część żyjących ludzi stawia na prawdę, a Ty do tej części nie należysz.
 

 
Wszyscy mówią,że się kochają,że ich uczucie jest nie wiadomo jakich rozmiarów i w ogóle inne takie. Mówią też, że nie rzucają słów na wiatr. A to kłamcy! Większość ich związków , które miały trwać na zawsze rozlatuje się po dwóch trzech miesiącach, a partnerzy wyzywają się,wmawiają nierealne sytuacje. To właśnie jest to uczucie? Tak wygląda ta miłość? Jeśli kocha się kogoś na prawdę to jest się w stanie zrobić wszystko,żeby utrzymać tą osobę przy sobie jak najdłużej. I staranie się o to,żeby to „na zawsze” nie trwało dwóch miesięcy lecz całe życie.
 

 
Jak byłam mała to miłość znaczyła dla mnie tyle, co gdzieś znaleziona stokrotka, która potem zwiędła, prawie nic. Miłość to była mama i tata, ken i barbie, książę i królewna. Kiedy ktoś się całował, robiłam śmieszną minkę, mówiłam "fuuj" i odwracałam głowę. Nie śniłam o niej, nawet nie myślałam. Nie chciałam, żeby jakiś chłopak mnie przytulał. Ważniejsze było układanie mebli w domku dla lalek i skakanie po kałużach... teraz wszystko się zmieniło. Kiedyś, nigdy nie oddałabym lizaka za spędzenie z Tobą czasu. Teraz, za 5 minut przy Tobie oddałabym cały świat. ♥
 

 
dzisiaj mijała druga rocznica jej śmierci, on to przeżywał z bólem, nie mógł uwierzyć w to ,że Bóg zabrał jemu najcenniejszy skarb, jakim ona była, on zrobił by dla niej wszystko gdyby żyła. Poszedł na grób, postawił znicz, pomodlił się, chciał ją zobaczyć, zamknął oczy,żeby przypomnieć sobie dziewczynę swojego życia. widocznie jak zamknął oczy,zobaczył swój skarb, ale od razu zaczęły mu łzy lecieć, nie wiedział co się z nim dzieje, miał przy sobie scyzoryk , nie mógł znieść tego bólu, powiedział cicho 'Kocham Cię, znajdę Cię jeśli jesteś w niebie ' . wbił sobie nóż. umarł koło jej grobu , teraz na zawsze będą razem...
 

 
Odkąd się rozstaliśmy, nienawidzę swojego telefonu. Najchętniej wypieprzyłabym go do kosza, Wyrzuciła przez okno, spłukała w kiblu,rozpieprzyła młotkiem na miliony kawałeczków. Jak długo on może milczeć? Przez cały dzień ani jednego sygnału przychodzącej wiadomości. Wcześniej nosiłam go ze sobą wszędzie -potrafiłam biegiem wrócić się po niego do domu, chociaż i tak już byłam spóźniona na autobus do szkoły. W domu wyłączałam dźwięk, bo tata dostawał spazmy od ciągłego pikania. Teraz zwyczajnie o nim zapominam. Kładę go pod poduszką z samego rana i wieczorem biorę go do ręki, żeby tylko nastawić budzik. Potrzebny mi jest tylko do sprawdzania godziny, a nie do wymieniania z Tobą grubo ponad setek wiadomości, które mnie budziły, rozśmieszały w ciągu dnia i kładły spać. Boli mnie palec od ciągłego odblokowywania klawiatury w nadziei, że pojawi się zbawienny komunikat: masz 1 nieodebraną wiadomość
 

 
Miłość jest jak narkotyk. Na początku odczuwasz euforię, poddajesz się całkowicie nowemu uczuciu. A następnego dnia chcesz więcej. I choć jeszcze nie wpadłeś w nałóg, to jednak poczułeś już jej smak i wierzysz, że będziesz mógł nad nią panować. Myślisz o ukochanej osobie przez dwie minuty, a zapominasz o niej na trzy godziny. Ale z wolna przyzwyczajasz się do niej i stajesz się całkowicie zależny. Wtedy myślisz o niej trzy godziny, a zapominasz na dwie minuty. Gdy nie ma jej w pobliżu - czujesz to samo co narkomani, kiedy nie mogą zdobyć narkotyku. Oni kradną i poniżają się, by za wszelką cenę dostać to, czego tak bardzo im brak. A Ty jesteś gotów na wszystko, by zdobyć miłość.
 

 
leżała na środku pokoju. Wokół dziewczyny były porozdzierane fotografie. Płakała. W jednym momencie przyszedł on. Otworzył drzwi. Patrzała na niego. Dlaczego ? szeptała. Podszedł bliżej. Dlaczego mnie zdradziłeś ! - jej szept przerodził się w krzyk. Nienawidzę Cię skurwielu, rozumiesz ?! podszedł do niej. Po czym przytulił ją ostatni i pocałował. Zobaczył żyletki leżące na biurku. Ironicznym śmiechem powiedział : - tylko nie rób sobie nic złego, kochanie. I wyszedł.
 

 
Wejdziesz do domu, zdejmiesz buty i bez żadnego wytłumaczenia pójdziesz do swojego pokoju. Przyjdzie do Ciebie mama, zapytać się, co się stało. Uśmiechniesz się i powiesz, że nic, tylko musisz coś szybko sprawdzić. Uwierzy, zostawi Cię. Przyjdzie do Ciebie pies, położy się jak najbliżej Ciebie i będzie czekał. Wejdziesz na komputer, zaczniesz usuwać wszystkie zdjęcia. Po godzinie przyjdzie mama. 'Jak Twoje serduszko?' Zapyta, siadając na kanapie. 'Troszkę złamane' Odpowiesz, chociaż chciałabyś, żeby było tylko troszkę złamane. Mama wstanie, da Ci buziaka w głowę i wyjdzie, pies dalej leży. Wyłączysz komputer, usiądziesz naprzeciwko zwierzaka. 'Zostawił mnie. Dla innej.' Wyszepczesz tak, że tylko on to usłyszy. Przyjdzie do Ciebie, trąci Cię parę razy nosem i kładąc się, pyszczek położy na Twoim udzie. A Ty zaczniesz płakać .. spazmatycznie
 

 
Siedziała na szpitalnym korytarzu,ściskając dłonie tak, że kostki jej pobielały. Czuła strach, odbijał się on w okolicach serca, między żebrami. Kiedy wyszedł lekarz nie była w stanie opanować oddechu. Nie powiedział nic. Zdołał tylko pokręcić przecząco głową. Zrozumiała. Krzyk rozdzierał jej gardło, ból ranił
płuca. Idąc do jego sali potykała się o własne nogi, na prostej drodze nie była w stanie utrzymać równowagi. Leżał przykryty białą kołdrą,która tak cholernie kontrastowała z jego twarzą. Przytulała go,dotykała ust, nosa, dłoni. Zabijał ją chłód jego ciała. Położyła się obok, kładąc głowę na jego klatce piersiowej. Nie spała. Wciąż miała nadzieję, że pod jej uchem rozbrzmi echo bijącego serca.
 

 
co Ty możesz o mnie wiedzieć ? nie wiesz jak wyglądam rano, tuż po obudzeniu się, i do czego jestem zdolna gdy ktoś mnie wtedy wkurwi. wiesz jakie jest moje drugie imię ? ile jestem w stanie zrobić dla przyjaciół? jaki jest mój ulubiony kolor? na której stronie łóżka lubię spać? przy jakim kawałku się rozpływam, a jaki wywołuje u mnie łzy? czy jadam śniadania? jaką kawe pijam? czy mieszam wódkę? jakie jest moje marzenie? o czym myślę przed snem? jak reaguję na niektórych ludzi? co kocham ? czego nienawidzę ? jakie mam poglądy na różne sprawy ? czy nadal chcę zostać psychologiem sądowym? od czego jestem uzależniona? jaką wodę piję ? co jadam na obiady? masz chociaż pojęcie ile łyżeczek cukru wsypuję do herbaty? no właśnie, gówno o mnie wiesz.
 

 
leżała na środku pokoju. Wokół dziewczyny były porozdzierane fotografie. Płakała. W jednym momencie przyszedł on. Otworzył drzwi. Patrzała na niego. Dlaczego ? szeptała. Podszedł bliżej. Dlaczego mnie zdradziłeś ! - jej szept przerodził się w krzyk. Nienawidzę Cię s*****u, rozumiesz ?! podszedł do niej. Po czym przytulił ją ostatni i pocałował. Zobaczył żyletki leżące na biurku. Ironicznym śmiechem powiedział : - tylko nie rób sobie nic złego, kochanie. I wyszedł.